Ferie zawsze kojarzyły mi się i będą kojarzyć z jazdą na nartach czy snowboardzie. W moim przypadku tegoroczne wolne zimowe dni spędzam śmigając na desce ze znajomymi, co jest zdecydowanie czymś, co ostatnio sprawia mi największą przyjemność. Najlepsze jest to, że mam stok 500 metrów od domu, co sprawia, że w ciągu kilku minut mogę się na nim znaleźć. Co jeszcze mogę dodać... ostatni miesiąc był dla mnie dosyć przełomowy. Bardzo dużo się działo. Sporo się zmieniło, zrozumiałam pewne kwestie, powoli poukładałam sobie swoje myśli i wydaje mi się, że wreszcie mogę odetchnąć. Z resztą od czego są ferie?


świetnie tutaj u Ciebie :)
OdpowiedzUsuń